top of page

Kiedy znika człowiek, oni ruszają. Ludzie Lubuskiego, którzy szukają zaginionych

Kiedy znika człowiek, oni ruszają. Ludzie Lubuskiego, którzy szukają zaginionych

Ludzie Lubuskiego #1 | Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Żary


Jezioro Niesłysz w Niesulicach. Łódź na wodzie. Ratownicy gotowi do działania. Dalej nurek pozorujący topielca znika pod powierzchnią.


Dla przypadkowego obserwatora może to wyglądać jak zwykły trening.


Dla nich to coś znacznie więcej.


To przygotowanie do chwili, w której nie będzie już czasu na naukę, poprawianie błędów ani zastanawianie się, co zrobić.


Bo kiedy znika człowiek, trzeba być gotowym.


Zostawiają swoje codzienne życie i ruszają


Każdy ma swoje życie.


Pracę. Rodzinę. Obowiązki. Plany na weekend.


A jednak telefon może wszystko zmienić.


Ktoś zaginął.


Trzeba się spakować, przygotować sprzęt, zabrać psy i ruszyć w teren.


Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Żary to lokalna organizacja ochotników działających na terenie zachodniej Polski. Jej głównym obszarem działalności są poszukiwania osób zaginionych, szkolenie psów ratowniczych oraz wsparcie działań Policji i Państwowej Straży Pożarnej.


Nie jest to jednak historia o sprzęcie.


To historia o ludziach.


O ludziach, którzy swój wolny czas postanowili wykorzystać w sposób, który może kiedyś zdecydować o czyimś życiu.


Las, jezioro, rzeka. Każdy teren może stać się miejscem poszukiwań


Lubuskie ma wyjątkowy krajobraz.


Lasy ciągnące się kilometrami. Dziesiątki jezior. Rzeki, mokradła i trudno dostępne tereny.


Dla turysty to przestrzeń przygody i odpoczynku.


Podczas poszukiwań sytuacja wygląda zupełnie inaczej.


Każdy fragment terenu trzeba sprawdzić.


Każda informacja może być ważna.


Każdy ślad może prowadzić do zaginionej osoby.


Jak pokazują rzeczywiste działania prowadzone w regionie, podczas poszukiwań mogą być sprawdzane m.in. lasy, pola, drogi, zbiorniki i cieki wodne. W akcjach uczestniczą różne służby

oraz grupy poszukiwawcze, a wykorzystywane są również psy i drony.


Tu nie ma miejsca na przypadek.


Pies i człowiek. Zespół, który musi sobie ufać

Jednym z najważniejszych elementów działalności GPR Żary są psy ratownicze.


Ich przygotowanie wymaga czasu, pracy i regularnych treningów.


Psy przede wszystkim pracują w terenie, pomagając w poszukiwaniach osób zaginionych na lądzie.


Dzięki niezwykłemu węchowi mogą wyczuć zapach unoszący się nad powierzchnią wody i zasygnalizować obszar, w którym pod wodą może znajdować się poszukiwana osoba.


Przewodnik musi umieć obserwować zachowanie psa i odpowiednio reagować.

To relacja oparta na zaufaniu.


Podczas treningu wszystko może wyglądać spokojnie.


Ale za każdym ćwiczeniem kryje się jeden cel:


być gotowym wtedy, gdy ćwiczenie przestanie być ćwiczeniem.


Kiedy trening odbywa się na wodzie


Zdjęcie, które widzicie powyżej, powstało właśnie podczas takiego treningu.


Na jeziorze pracuje zespół.


Łódź znajduje się na wodzie.


Ratownicy są przygotowani do działania.


Nurek schodzi pod powierzchnię.


Z brzegu wszystko wygląda spokojnie.


Ale wystarczy pomyśleć o sytuacji, w której podobne działania nie są już treningiem, lecz częścią prawdziwych poszukiwań.


Wtedy każdy element przygotowania zaczyna mieć znaczenie.


Sprzęt. Ludzie. Psy. Współpraca. Czas.


Najważniejszy jest człowiek


W całej tej historii łatwo skupić się na psach, łodziach, dronach czy specjalistycznym wyposażeniu.


Ale to tylko narzędzia.


Na końcu zawsze jest człowiek.


Ten, który zaginął.


I ci, którzy czekają na jego powrót.


Rodzina.


Przyjaciele.


Bliscy.


Dla nich każda godzina oczekiwania może być wiecznością.


Dlatego poszukiwania to nie tylko sprawdzanie kolejnych kilometrów terenu.


To także świadomość, że gdzieś ktoś czeka na wiadomość.


To nie jest przygoda


Wolontariat w grupie poszukiwawczo-ratowniczej może z zewnątrz wyglądać jak połączenie pasji, pracy w terenie i adrenaliny.


Rzeczywistość jest zupełnie inna.


To odpowiedzialność.


Szkolenia.


Gotowość.


Współpraca.


I świadomość, że pewnego dnia telefon może zadzwonić wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz.


GPR Żary nie jest grupą, która działa tylko „na pokaz”.


To właśnie wtedy widać prawdziwy sens ich działalności.


Ludzie Lubuskiego


Lubuskie można pokazywać na wiele sposobów.


Przez jeziora.


Przez lasy.


Przez kajaki, żagle, rowery i podróże.


Ale jest jeszcze jedna twarz naszego regionu.


Ludzie, którzy robią coś dla innych.


Często bez kamer.


Bez wielkich słów.


Bez oczekiwania na brawa.


Po prostu są gotowi pomóc.


Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Żary jest jedną z takich historii.


Bo można patrzeć na lubuskie jezioro i widzieć miejsce na weekendowy odpoczynek.


Można też spojrzeć na nie inaczej.


Zobaczyć ludzi, którzy ćwiczą, aby pewnego dnia móc wejść na jego brzeg z zupełnie innego powodu.


Żeby znaleźć człowieka.


Kiedy znów zadzwoni telefon


Być może będzie środek nocy.


Być może ktoś właśnie planował spokojny weekend.


Być może następnego dnia miał iść do pracy.


Ale jeśli gdzieś zaginie człowiek, plany mogą przestać mieć znaczenie.


Trzeba będzie ruszyć.


Pojadą ludzie.


Pojadą psy.


Pojedzie sprzęt.


A gdzieś po drugiej stronie będzie rodzina, która czeka.


Na wiadomość.


Na ślad.


Na powrót.


I właśnie dlatego warto znać takich ludzi.


Nie dlatego, że są bohaterami.


Tylko dlatego, że kiedy ktoś potrzebuje pomocy, są gotowi ruszyć.


Ludzie Lubuskiego #1


Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Żary


To pierwszy materiał z serii „Ludzie Lubuskiego” na LubuskieMazury.pl – opowieści o osobach i grupach z naszego regionu, które robią rzeczy niezwykłe, często pozostając poza głównym nurtem medialnym.

Komentarze


bottom of page