Powrót nurtu. Wiosenne przebudzenie Kłodawki
- lubuskiemazury
- 36 minut temu
- 1 minut(y) czytania

Jesień nad rzeką zaczyna się od ciszy. Dni stają się krótsze, a liście spadają z drzew i unoszą się na wodzie jak małe łodzie. Nurt Kłodawki niesie je powoli przez zakola, gdzie wirują jeszcze chwilę, zanim znikną. Nad wodą pojawiają się poranne mgły, a powietrze pachnie wilgocią i ziemią przygotowującą się do zimowego odpoczynku.
Gdy nadchodzi zima, rzeka cichnie jeszcze bardziej. Brzegi przykrywa śnieg, a miejscami pojawia się lód. Pod jego taflą woda wciąż płynie — spokojnie i cierpliwie. Kłodawka nie zatrzymuje się, nawet gdy świat wokół niej zwalnia.
Pod koniec zimy coś zaczyna się zmieniać. Dni stają się dłuższe, lód pęka, a z gałęzi zaczyna kapać woda. Wkrótce tafla ustępuje miejsca nurtowi. Oderwane fragmenty lodu płyną z prądem, a rzeka odzyskuje swój głos.
Wraz z roztopami wraca ruch i życie. Na gałęziach pojawiają się pierwsze pąki, a nad wodą znów słychać ptaki. Wiosna nad Kłodawką nie przychodzi nagle — rodzi się powoli, w świetle odbijającym się w wodzie i w coraz szybszym rytmie nurtu.
Rzeka płynie dalej, tak jak płynęła od lat. Jesienią wycisza się razem z przyrodą, zimą odpoczywa pod lodem, a wiosną budzi się na nowo.
Bo rzeka nigdy naprawdę nie zasypia. Ona tylko czeka na powrót nurtu.
Powrót nurtu. Wiosenne przebudzenie Kłodawki








































Komentarze